Eko-popielniczki
Komisja sejmowa zajmująca się nękaniem palaczy tytoniu wpadła na kolejny, wyjątkowy w swej prostocie pomysł. Tym razem, w ramach akcji krzewienia kultury wśród obywateli naszego kraju nasi sejmowi specjaliści postanowili nakładać mandaty na palaczy, którzy przez swe roztargnienie lub zwyczajny brak kultury osobistej strząsają popiół z papierosa w miejscu publicznym. Ten karygodny czyn będzie karany mandatem w wysokości 500 złotych. Dodatkowe 500 złotych otrzymamy za wyrzucenie niedopałka papierosa w innym miejscu niż śmietnik. Do tej akcji przewidziane jest zatrudnienie dodatkowych oddziałów Straży Miejskiej.
W środowisku palaczy natychmiast zawrzało. Rzecznik Praw Obywatelskich domaga się wyjaśnień, a palący mieszkańcy naszego kraju zaczęli organizować się w Stowarzyszenia, szykując się do kontrofensywy na drodze prawnej. Nieoficjalnie, wspomina się o ogólnokrajowych protestach społeczeństwa.
Do incydentu doszło na konferencji Rzecznika Prasowego Rządu. Po pytaniu dziennikarza „Czy to prawda, że Rządowi nie chodzi o krzewienie kultury, a o podreperowanie budżetu państwa oraz kontynuowanie akcji finansowej pomocy dla Grecji?” rzecznik odpowiedział „Pytania są tendencyjne” i opuścił spotkanie.

Tym jednak razem palący obywatele naszego państwa nie pozostaną na „łasce losu”. Znana ze swych wyrobów znana z produkcji zapałek firma Wołoszyn, uprzedzając poczynania Rządu, wprowadziła na rynek Eko-popielniczki. Za parę złotych palacze uzyskują możliwość uniknięcia drakońskich mandatów i posądzenia o brak kultury. Rzecznik firmy zadeklarował, że „...tym razem środowisko palaczy będzie przygotowane na kolejny, absurdalny przepis”.
Dymkiem z tyrolskiej „porcelanówki”
W Tyrolu mówi się „Bist du ein Tiroler, bist du ein Mensch", co można przetłumaczyć: jeśli jesteś Tyrolczykiem, jesteś prawdziwym człowiekiem. A bycie prawdziwym Tyrolczykiem oznacza palenie fajki!

Może nie tak dosłownie odnosi się to do całego Tyrolu. Tyrol jest podzielony i to nie tylko politycznie. Fajka zwładnęła głównie austriackim górnym Tyrolem, tzw. Oberlandem. Upraszczając, to dolina rzeki Inn na zachód od Innsbrucka z przyległościami, tzn. z dolinami bocznymi. W okolicy Leutasch (płaskowyż olimpijski Seefeld) palenie fajki jest drugą naturą każdego prawdziwego Tyrolczyka. Fajkę w ustach trzymały dawniej (o zgrozo) niekiedy już 8-9 letnie dzieci. Nie stroniły od niej i niewiasty. Tradycję w tym zakresie najlepiej obrazują stare sztychy i fotografie z przełomu wieków znajdujące się w regionalnym muzeum w Innsbrucku.
Pięć lat bez Krzysia...
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno był wśród nas, czarował swoją wiedzą fajczarską oraz inteligencją niestrudzonego"oblatywacza fajek niewrzoścowych". Jeszcze w 2005 roku uczestniczył w swoim ostatnim turnieju fajczarskim, w rodzinnej Bydgoszczy. Rok później już nie żył. Właśnie w ostatnich dniach grudnia 2011 roku obchodzimy 5 już rocznicę śmierci założyciela dwóch bydgoskich klubów fajkowych, poetę, prozaika, wydawcę, bibliotekarza, doskonałego fajczarza - naszego przyjaciela - Krzysia Solińskiego.

Fot. Bogdan Dąbrowski
Okrutna choroba w ciągu zaledwie roku zabrała Go z naszego grona.
Był w światku rodzimych fajczarzy niezwykle lubianą i poważaną osobą, pełną pomysłów oraz niezwykle ciepłym i serdecznym kolegą. Pamiętam, kiedy uczestniczyłem w turniejach fajczarskich, w których towarzyszyła mi żona, po prostu nie mogłem ich oderwać od siebie. Bardzo się lubili i potrafili przegadać ze sobą godziny, nawet kosztem wyniku konkursowego.

